Czym jest dla nas seminarium?
Odpowiedź jest prosta: to dla nas dom, w którym uczymy się być nie tylko przyszłymi księżmi, ale przede wszystkim dojrzałymi ludźmi. Jako klerycy diecezji legnickiej, wraz z naszymi braćmi z diecezji świdnickiej, wspólnie mieszkamy i formujemy się ku kapłaństwu.
Nie idziemy sami
Współczesny świat stawia przed kapłanem ogromne wyzwania, dlatego nasza formacja opiera się na kluczowej prawdzie: kapłan nie może być samotną wyspą. Nasi przełożeni od samego początku uczą nas, że model „księdza herosa”, który wszystko robi sam i nigdy nie prosi o pomoc, odchodzi do przeszłości. Uczymy się budować wspólnotę – taką, w której jeden wspiera drugiego, gdzie potrafimy dzielić się radościami i trudnościami.
Towarzyszenie, a nie dystans
Ogromną rolę w naszym życiu odgrywają nasi przełożeni. Nie patrzymy na nich jak na surowych dyrektorów. Są dla nas przewodnikami, którzy towarzyszą nam w drodze. Możemy z nimi rozmawiać o naszych wątpliwościach, pasjach i słabościach. Dzięki takiemu podejściu seminarium nie jest dla nas „szkołą przetrwania”, ale przestrzenią autentycznego wzrostu. Nasi wychowawcy kładą nacisk na to, byśmy byli „normalnymi ludźmi”, takimi, którzy potrafią nawiązać zdrową relację z każdym człowiekiem, niezależnie od jego wieku czy historii życia.
Diecezja
Choć formujemy się wspólnie we Wrocławiu, nigdy nie tracimy kontaktu z diecezją legnicką. Częste wyjazdy na posługi parafialne pozwalają nam poznawać diecezję, by w praktyce uczyć się służby tym, do których zostaniemy posłani.
Wykształcenie teologiczne
Wierzymy, że łaska buduje na naturze. Dlatego w naszym seminarium dużo miejsca poświęcamy formacji ludzkiej. Rozumiemy, że każdy z nas wnosi do seminarium swoją własną historię, czasem pełną pięknych chwil, a czasem zranień. Dzięki wsparciu naszych przełożonych oraz specjalistów, uczymy się dojrzałości emocjonalnej. Chcemy być kapłanami, którzy są empatyczni i po prostu bliscy drugiemu człowiekowi.
Seminarium to dla nas czas wielkiej przygody z Bogiem. To tutaj odkrywamy, że bycie księdzem to nie zawód, ale sposób kochania i służenia, którego nie da się realizować w pojedynkę.




